|
POMOC ARTUROWI "GUMIE" PIERZCHNIAKOWI - zagrają Dreg, Biały Szum, FunkenStein
Gdzie: Teatr From Poland
Start: 19:00 16.02.2013
Artur był bardzo dobrym wspinaczem, wychowanym na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. 7 lat temu wspinał się w Tatrach, jego partnerowi „wyjechał” punkt asekuracyjny i odpadł od ściany. Artur próbował go ratować odruchowo go łapiąc. Podczas tego wypadku ścięgna w ramieniu Artura zostały kompletnie pozrywane i ręki nie dało się odratować. Jedyną opcją odzyskania przez niego sprawności jest implantacja protezy.Artur tak mówi o wypadku:Wypadku doznałem w Tatrach zimą 2006 w grudniu na Świnicy. W czasie zjazdu ze ściany partner spadł ze stanowiska z wyrwanym hakiem. Był to zjazd już do ziemi, ja byłem wtedy pod ścianą. Widząc jego odpadającego z około 20 metrów wysokości, odruchowo wyciągnąłem ramiona by go złapać. Zatem za ten czyn ratownictwa mojej amortyzacji, wylądował on na moim prawym barku. Swoim butem i ciałem z ogromną siłą staranował mnie spod ściany. W wyniku uderzenia straciłem przytomność i byłem reanimowany przez partnera. Jakoś mnie ocucił i zadzwonił po GOPR. Szybko pojawił się helikopter i nas przetransportowano do szpitala w Zakopanem. Tam badania i prześwietlenia, gdzie trzy dni przeleżałem z bólem na chirurgii. Zaopatrzyli mnie w szynę na prawą rękę, podejrzewając tylko zwykłe pęknięcie – kolega wyszedł całkiem bez szwanku. Po trzech miesiącach udałem się do Wrocławskiej Kliniki Ręki, na dokładne badania i rozszyfrowanie co mi dolega. Oczywiście aby dostać się do Wrocławia, musiałem ostro postarać się u znajomych chirurgów. Fundusz sprawę odpychał całkowicie i kazał czekać pół roku na rezonans magnetyczny i dopiero skierowanie dalej. A ja cały czas męczyłem się w bólu, mimo, że chodziło o to by szybko zareagować i coś zrobić. We Wrocławiu zajęli się mną odpowiednio i okazało się, że mam wyrwane 4 nerwy z kręgosłupa. Czekał mnie zabieg przeszczepu. Miałem przeszczep piersiowy z pobranych nerwów z łydki lewej nogi. Operację przeprowadzał dobry znany chirurg Rutowski. Operacja przebiegła ok z 6 tygodniowym pobycie w gipsie. Potem przyszedł czas na rehabilitacje w moim mieście w Częstochowie i po sanatoriach narządów ruchu. W zasadzie te rehabilitacje nie przynosiły żadnej poprawy ruchowej, jedynie podtrzymywały sprawność fizyczną. Brak czucia, niedowład prawej ręki – od łokcia po palce – bez znacznej poprawy ruchowej, która utrzymuje się do dziś. Ciąg różnych rehabilitacji przeszedłem duży: akupunktura, yoga, masaże, laseroterapia. Nadal na jakimś poziomie zajmuje mnie pasja wspinaczką. Jedynie lewą ręką, bo prawa jest zawsze nieczynna w temblaku. Głównie zajmuję się montażem punktów asekuracyjnych w skałkach Jury Krakowsko-Częstochowskiej jako wolontariusz. Doskonale orientuję się, że jakikolwiek postęp poprawy, rokują jedynie operacje w drogich klinikach zachodnich.
|